Kiedy aktywność pracownika w internecie uzasadnia zwolnienie
Sama kontrowersyjność publikacji nie jest jeszcze naruszeniem obowiązków pracowniczych.
„To przecież mój prywatny profil”. Ten argument często pojawia się, gdy do działu HR trafia kontrowersyjny wpis, nagranie albo komentarz opublikowany przez pracownika. Problem w tym, że granica między życiem prywatnym a zawodowym nie zawsze pokrywa się z granicą między czasem pracy a czasem wolnym.
Pracownik, który po godzinach publikuje treści w mediach społecznościowych, nadal może być kojarzony z firmą. Czasem sam wskazuje pracodawcę na LinkedInie, zdarza się, że występuje w służbowej odzieży, nagrywa materiał w biurze albo opowiada historię, której szczegóły pozwalają rozpoznać klientów, współpracowników lub miejsce zatrudnienia.
Nie oznacza to jednak, że firma ma prawo kontrolować prywatne życie zatrudnionych albo reagować na każdą internetową wypowiedź, z którą się nie zgadza. Sama kontrowersyjność publikacji nie jest jeszcze naruszeniem obowiązków pracowniczych.
Z drugiej strony pracodawca nie zawsze może poprzestać na uznaniu, że publikacja została zamieszczona na prywatnym profilu i pozostaje bez związku z zatrudnieniem. Jeżeli aktywność pracownika narusza dobra innych osób, zagraża bezpieczeństwu współpracowników, ujawnia informacje poufne, godzi w interesy klientów albo podważa zaufanie niezbędne na danym stanowisku, zdecydowana reakcja firmy może być nie tylko dopuszczalna, lecz wręcz konieczna. W skrajnych...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)